Ukazała się recenzjia ‘Dominique’ Weroniki Łucyk.

“To nie była jedynie solówka przygotowana na potrzeby konkursu, a pełnowartościowy monodram, który z powodzeniem mógłby znaleźć się w repertuarze teatralnym.”
“Całość daje znakomity rezultat, […] stanowi wypowiedź najbardziej dojrzałą, komentującą rzeczywistość.”

CAŁA RECENZJA ‘Dominique’

Temat cielesności został również opracowany w szerszej perspektywie, bo w kontekście społecznym. Jego osią było ciało kobiece w uzupełniających się, choć kompletnie odmiennych przedstawieniach Ievy Navickaite i Dominika Więcka. Paradoksalnie oba występy zapewniły swoim wykonawcom drugie miejsce ex aequo i w obu autorem choreografii nie byli występujący w nich tancerze. Dominik Więcek, student PWST w Krakowie na Wydziale Teatru Tańca w Bytomiu, zatańczył choreografię Macieja Kuźmińskiego. Sprawność warsztatowa, charyzma i oryginalność młodego tancerza splata się tu z dojrzałością w budowaniu świadomej choreografii opartej na doświadczeniu pedagoga. Całość daje znakomity rezultat. Dominique to esej o kobiecym ciele, rodzaj manifestu feministycznego. Wśród finałowej szóstki to jedyny spektakl, który zawiera w sobie tak wyraźny i czytelny przekaz. Przedstawienie porusza tematykę ciała, ale nie zamyka się w środowiskowej perspektywie ruchu, rozumianego jako możliwość ciała czy sprawność warsztatu. Przeciwnie, stanowi wypowiedź najbardziej dojrzałą, komentującą rzeczywistość. Ciało zostało tu ukazane w kontekście społecznym i politycznym – jako zawsze znaczące coś poza samym sobą i/lub używane do tworzenia znaczeń, jak w wypadku płci kulturowej. Oprócz muzyki realizatorzy wplatają w warstwę dźwiękową fragmenty wypowiedzi znanych kobiet (m. in. Oprah Winfrey, Hillary Clinton czy Patricii Arquette), będące krytyką sytuacji opresji, której poddawane są kobiece ciała, a także wyrazem sprzeciwu wobec dyskryminacji kobiet . Choć w pewnym momencie było to już niepotrzebnie, bo w tej choreografii każdy ruch znaczył i nie potrzebował dopowiedzeń – w sposób całkowicie czytelny odnosił się do społecznych ram funkcjonowania ciała w kontekście płci, kobiecości do odegrania.

W pierwszej scenie tancerz, ustawiony tyłem do widowni, podnosi się z podłogi. Długa czarna suknia, a może płaszcz, zasłania go i widać tylko skrzyżowane nogi. Po chwili postać prostuje się i odwraca przodem do widowni. Widać, że to młody chłopak o płomiennorudych włosach, który za moment zacznie się przeistaczać w różne osoby. Czarna suknia staje się habitem księdza, ale i zakonnicy, która czyniąc znak krzyża jest jednocześnie kobietą, podobnym gestem rozsmarowującą na twarzy krem. Kreatywności i pomysłów tu nie zabrakło. Za pomocą jednego gestu ten sam kostium staje się kilkoma odmiennymi sukienkami – prezentowanymi na wybiegu i nawiązującymi do różnych stylistyk damskich ubiorów, a także różnych epok. Wszystko okraszone zostało muzyką Parova Stellara i dużą dozą ironii. Zmiany są spektakularne, a gesty zupełnie drobne, wykonywane jakby od niechcenia, całość bardzo zabawna, co wywołuje aplauz publiczności. Wprawdzie przedstawione tezy są już od dawna znane, ale nie to jest istotne. Tancerz bawi się konwencjami piękna, dekonstruuje proces stawania się kobiety w jej kulturowym znaczeniu, przy okazji puszczając oko do widowni. Jest to również jedyny spektakl tak bardzo teatralny i kierowany do widza – nie do jurora, selekcjonera, ale właśnie do widza, który nie przyszedł oglądać wyłącznie sprawnego warsztatu i techniki tancerza; widza, który oczekuje spektaklu – tematu, refleksji, inteligentnego dialogu z publicznością, a także dobrej zabawy. To nie była jedynie solówka przygotowana na potrzeby konkursu, a pełnowartościowy monodram, który z powodzeniem mógłby znaleźć się w repertuarze teatralnym.

O ile publiczność zdawała się momentami znużona choreografiami innych wykonawców, nawet doskonałej technicznie zwyciężczyni, o tyle Dominique została przez nią najlepiej przyjęta. Konstrukcja dramaturgiczna była tu najbardziej złożona i różnorodna. Przedstawienie trzymało również w napięciu, zmieniając rejestry emocjonalnedzięki różnorodności stosowanych konwencji i tempa emocjonalnego muzyki. Przemyślana choreografia nie jest jednak sama w sobie gwarantem sukcesu. Nie wybrzmiałaby w pełni, gdyby nie Dominik Więcek i jego wykonanie. Tancerz zdecydowanie odznaczał się największą osobowością sceniczną spośród wszystkich finalistów, nawiązywał kontakt z publicznością, nawet flirtował z widzem w scenie pokazu mody. Przyznana mu Nagroda Publiczności wydaje się oczywistą i naturalną konsekwencją teatralnego show, które w ramach swojej solówki zaprezentował. Poziom techniczny Więcka był bardzo wysoki, ale nie nastawiony na popis warsztatowy. W tym wypadku popis stanowiło umiejętne połączenie wszystkich elementów w spójną, atrakcyjną całość – świadome użycie ciała i ruchu w celu stworzenia wieloznaczeniowego spektaklu, czyli potraktowanie tańca jako narzędzia, a nie celu samego w sobie. Przedstawienie podjęło próbę sproblematyzowania sposobu, w jaki ciało znaczy poprzez ruch właśnie – jaki rodzaj gestu znaczy kobietę. To też jedyny spektakl, w którym tak wielkie znaczenie miał wspomniany kostium czy rekwizyt (szminka).

http://www.taniecpolska.pl/krytyka/291